Do stworzenia tego wpisu zainspirował mnie komentarz użytkownika „Wodzu” do wpisu na temat prowadzenia własnej platformy blogowej w celach zarobkowych. Komentarz pełen jest wątpliwości co do sensu prowadzenia tego rodzaju działalności w internecie. Postaram się więc przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie.
Przytoczę tutaj treść całego komentarza:
Zerkam na Twój serwis i zastanawiam się – po kiego grzyba user miałby wybrać właśnie to, a nie WordPress.com?
W powyższym artykule widzę całą masę niedociągnięć – po pierwsze co taki hosting blogów miałby oferować, czego wielkie firmy dziś nie oferują? Jak zachęcić userów? Jak gromadzić ruch? Znając życie, zanim byś zaczął zarabiać 1000 złotych miesięcznie, to koszty takiej zabawy przekroczyły by pięć cyfr na miesiąc…
Jak być lepszym od WordPress.com?
Pytanie zadane w tym podrozdziale może być lekko mylące, bo tak naprawdę, Twoja platforma blogowa nie musi przebić platformy WordPress.com, Onetu, Interii czy Bloxa. Może być nawet od niej w wielu aspektach słabsza. To co sprawi, że użytkownik wybierze Ciebie, a nie wspomniane serwisy, to funkcjonalność.
Pewne zabawne hawajskie powiedzenie mówi:
Aby bezpiecznie pływać z rekinami, nie musisz być szybszy niż one – musisz za to być szybszy niż Twój kolega.
Nie należy nastawiać się na pokonanie najlepszych graczy na rynku (rekinów tego biznesu). Bardziej skupiałbym się na pokonaniu słabszej konkurencji i zagospodarowaniu słabo zagospodarowanych nisz.
Pamiętaj, że serwisy takie jak wspomniany WordPress.com, to hostingi „dla każdego”. Jeśli coś jest dobre dla wszystkich, wcale nie oznacza, że jest dobre dla mnie.
Jestem programistą, a do tego webmasterem zarabiającym w internecie. Z tych dwóch powodów wymagam, aby mój blog posiadał funkcje:
- kolorowania kodu (php + javascript + html)
- wyświetlania moich reklam (a nie hostingodawcy!)
- możliwości prostego podpięcia Google Analytics
- zmiany układu adresów URL ze względu na SEO
Z powyższych względów, najlepszym wyjściem dla mnie byłoby kupno własnego konta hostingowego oraz domeny i zainstalowanie tam własnej instancji WordPressa z odpowiednimi pluginami. Jeśli jednak chciałbym nie wydać na to ani złotówki, to mam prawdziwy problem :)
Tutaj właśnie pojawiają się nisze o których wspomniałem. W większości przypadków, stworzenie platformy blogowej dla konkretnej niszy ograniczać się będzie do dodania do niej garści pluginów, których nie posiada konkurencja. Przedstawiam Ci listę moich pomysłów na zagospodarowanie różnorodnych nisz.
- platforma dla programistów (pluginy do kolorowania składni, do prowadzenia małego downloadu itp.)
- platforma dla „szafiarek” (rozbudowany plugin galerii, możliwość oceniania postów „gwiazdkami”, plugin do ankiet…)
- platforma dla fotografów (rozbudowana galeria, zintegrowany lightbox, ocenianie zdjęć, widgety do „zdjęcia dnia” itp.)
- platforma dla SEO (RSS fetscher, mikser artykułów, zintegrowane systemy wymiany linków)
W ten prosty sposób, badając rynek, można zauważyć, czego konkretnie brakuje danej niszy blogowej i stworzyć platformę specjalnie dla niej. Startując z domyślnie zainstalowanym MU WordPressem daleko się niestety nie zajdzie.
Jak gromadzić ruch?
Najprostsza metoda gromadzenia ruchu, to sponsoring bloga. Załóżmy, że chciałbyś prowadzić platformę dla tzw. „Szafiarek” (Google powie, co to jest). Wystarczy zebrać pewną grupę np. 5-10 dopiero rozwijających się blogów z tej tematyki i zaproponować im przeniesienie się na Twój hosting. Oczywiście jako „twarze” Twojego nowo powstającego biznesu, osoby te będą musiały posiadać konta „premium”, pozbawione reklam.
W ten sposób zyskujesz szansę na to, że nowe osoby pragnące rozwijać się w tej branży, założą bloga właśnie u Ciebie. Oczywiście im bardziej niszowa jest tematyka Twoich blogów, tym większą masz szansę, że osoby z tej niszy trafią właśnie do Ciebie.
Warto też nie rozpoczynać hostingu blogów od zalewania ich reklamami. Dobrym sposobem na zyskanie użytkowników, jest wyłączenie wszelkich reklam i uruchomienie ich po np. pół roku istnienia platformy.
Poza sponsorowaniem blogów podstawą gromadzenia ruchu jest oczywiście dobra reklama. Reklama skierowana w konkretne nisze rynkowe. Ze względu na możliwość precyzyjnego targetowania reklam i ze względu na bardzo niską cenę, bardzo dobrze sprawuje się tutaj AdTaily.
Jak nie wydać „pięciu cyfr” miesięcznie?
Nie wiem skąd autor pytania wpadł na pomysł wydawania pięciocyfrowych kwot miesięcznie, jednak rozumiem, że jego obawy są po prostu związane ze strachem przed wysokimi kosztami utrzymanie całej platformy. Powiem więc jak to wygląda w moim przypadku.
Roczny (nie miesięczny) koszt utrzymania serwera VPS wynosi mnie 200 dolarów, co przy kursie około 3zł/dolara daje nam 600zł rocznie (a więc dwukrotnie więcej, niż np. konto hostingowe w nazwa.pl czy home.pl – bez promocji). Po podzieleniu tej kwoty na 12 miesięcy wychodzi, że miesięcznie wydaje na taki serwer 50zł. Jest to więc kwota zdecydowanie dwucyfrowa :)
Oczywiście mój VPS (1024/4096MB RAM, 3TB transferu na miesiąc) to maszyna zbyt potężna jak na jeden, nie rozwinięty jeszcze dobrze serwis, więc hostuje tam także około 5-6 innych witryn, które także na siebie zarabiają.
Wydając 50zł miesięcznie na hosting, przy małym ruchu (wskaźnik Real Users), niezwykle trudno jest zarobić na reklamach typu AdSense. Z tego powodu ponad 80% wszystkich przychodów pochodzi ze sprzedaży bezpośredniej reklam (linki, bannery itp.). Czasami pojedyncza sprzedana jednostka reklamowa pokrywa miesięczne koszty hostingu, a wszystkie kolejne reklamy stanowią już jedynie czysty zysk.
O zarobkach rzędu 1000zł miesięcznie mogę niestety jedynie pomarzyć, ale moim celem nie jest prezentowanie na tym blogu metod na osiągnięcie niezależności finansowej, lecz metod na dorobienie sobie do pensji. Zdecydowanie lepiej czuję się mając w kieszeni kilkaset złotych więcej, niż gdy ich tam nie mam :)
Mam nadzieję, że udało mi się rozwiać wątpliwości mojego czytelnika.
Przypominam, że wszelkie pytania związane z tym, jak i z innymi sprawami związanymi z tematyką tego bloga, można zadawać zarówno w komentarzach, jak i poprzez formularz kontaktowy umieszczony w dziale „Zapytaj mnie”.


Bardzo ciekawy artykuł ;) Miło się czytało i na pewno jeszcze nie raz odwiedzę Twojego bloga.
Treści i ich jakość sprawiają, że lubię odwiedzać tego „niszowego” bloga :)
Gratuluję filozofii podejścia do tematów na blogu, z pewnością przyciągnie jeszcze niejednego (skoro przykuło moją uwagę :P) Wierzę, że o dobre treści w internecie brak „katujących czytelnika” reklam zawsze się „obronią” i zachęcą do lektury
Zarabiając na Adsense 1000zł musiałbym mieć wiele tysięcy wejść dziennie. Z takim wynikiem, osobiście podziękowałbym Googlowi i przygotował jakiś ciekawy produkt lub usługę, dla tych ludzi, którzy tak tłumnie mnie czytają.